niedziela, 7 lipca 2013

Wampiryczny, świeży wygląd~ czyli trochę o Szatańskim nasieniu.

Pierwszy post na blogu. Powinno być to chyba coś wyjątkowego, prawda? A dupa blada, ja dzisiaj zacznę pierdzielić o wampirach! Dlaczego akurat o nich? BO MOGĘ! Poruszę to jednak bardzo powierzchownie, bo takich postów w internecie jest od zajechania i nie warto strzępić klawiatury na rozdrabnianie się.  
  Wszechobecnym krwiopijcom nie miałam niczego do zarzucenia, ba nawet je lubiłam. Drakula, czy też Graf Orlok, to ikony wampiryzmu kreowane od wieków. Stare rasą stworzenia, długowieczne, wyglądające jak żywe trupy, wysysające krew z jeszcze żywego ciała, mniam niesamowity smaczek dla konesera dreszczowców. Ale oczywiście jakiś geniusz, wspaniałomyślna osoba postanowiła stworzyć wątłe, pozbawione smaku i klimatu, nie do strawienia romansidła z krwiopijcami w roli głównej. Szatanie robisz się coraz lepszy w dręczeniu zwykłych, szarych ludzi, wiedziałeś? Bram Stoker się przez ciebie w grobie przewraca i koziołkuje, kiedy słyszy o świecących się na słońcu i pijących zwierzęcą krew, idealnych pod każdym względem, wampirach. Śliczne, bladziutkie chłopaczki o idealnie wyrzeźbionej sylwetce, silni, szybcy, czy wspominałam już, że niesamowicie przystojni i zapewne nawet ich gazy także pachną niczego sobie, może kwiatkami albo świeżo ściętą trawą? 
A gdzie tam, żadna rozwydrzona nastolatka przecież nie może ślinić się na widok jakiegoś brzydkiego starucha, prawda? Więc dajmy wampirom nowy, świeży wygląd- zapewne pomyślały Stephenie Meyer i Melissa de la Cruz. Możemy zapomnieć o starej dobrej trumnie, czy też kołkach i czosnku, a nawet zapewne srebrnych kulach! Wampiry to teraz elita szkół i miast! Sławy, ludzie interesów, czy nawet takie perełki jak gwiazdy dywanów. Jak pisałam, po prostu ELITA! 
Tak więc powiedzmy może coś o tym słynnym na cały świat papierze toaletowym, który Meyer próbuje nam wcisnąć jako wspaniałą powieść. Stephenie ty idiotko, ludzie aż tak głupi nie są, ale rozwydrzone nastolatki to nie ludzie, prawda? To mała anomalia genetyczna, masz farta sługo Szatana! Ale nie bój się, nie tylko ty zwaliłaś. Jaye Wells, coś ty sobie myślała podczas pisania? Chciałaś stworzyć postać silną, a wyszła ci marionetka co własnego zdania nie ma. Brawo, jestem dumna z tych Lucyferowatych ciasteczek. No bo spójrzmy na to realnie, nie mam zamiaru im słodzić, czy też starać się je tłumaczyć, jasne? Aby przypodobać się rozwydrzonej gówniarzerii, autorki te potrafią tworzyć tak płaskie i schematyczne powieści, jeśli mogę je tym mianem nazwać, że się w głowie nie mieści jakim cudem komuś mogło się to spodobać. To jak polewanie toffi miodem i wpierdzielanie tego przysmaku łychami stołowymi, mniam oczywiście jedynie kiedy masz porażenie języka.
Wampiryzm stał się właściwie łatwym sposobem na zdobycie mocy, stanie się „superbohaterem”, zresztą to samo likantropizm. Teraz zarówno krwiopijcom jak i wilkołakom przypisuje się miliony dodatkowych cech, które czynią je niemal nietykalnymi, a ich archaiczne cechy są im odbierane w sposób dość brutalny, przez co ginie idea udręczenia, która była w pierwotnych zamysłach. Tak pokręcona idealizacja jest wręcz chora. 
  Podejdźmy teraz do sprawy od innej strony. Nie pytam już dlaczego powstały takie książki, a kto je kupuje? No przecież odpowiedz jest dość oczywista. Mamy przecież całą rzesze możliwości- rumiane dziewczynki z podstawówki i gimnazjum chore na platoniczną miłość, może jakieś stare pannice-kury domowe, które dzień spędzają na gadaniu ze swoim milionem kotów, stawiałabym też na ludzi zwykłych, takich jak ja którym owe książki ktoś poleca ze słowami „NIE POŻAŁUJESZ”. Przeklinam was! Ile razy mam się sparzyć, żebyście w końcu dali wy mi święty spokój? 

A jakie ja chciałabym, żeby były wampiry? Jak w pierwszych adaptacjach filmowych! Wspaniały Bela Lugosi i niczego więcej nie wymagam! 

No może trochę wyciągnęłabym jeszcze z Max'a Schreck'a .

3 komentarze:

  1. http://veeksler.blogspot.com/ bardzo proszę o komentarze i dodanie do obserwowanych odwdzięczę się tym samym :)


    ŚWIETNY BLOG !

    OdpowiedzUsuń
  2. Trafiłam tutaj przypadkiem podczas przeglądania któregoś z blogowych katalogów i nie żałuję. Cieszę się, że jest jeszcze ktoś taki, kto ma równie negatywne zdanie na temat tych wszystkich dzisiejszych pseudo-wampirków. Bo ja zgadzam się z tobą w stu procentach. Praktycznie wszystkie dziewczyny dookoła mnie ślinią się na hasła typu: Zmierzch czy Pamiętniki Wampirów. Powiem więcej, ostatnio zauważyłam gwiazdę jednego z tych popularnych serialików o wampirkach (mam nadzieję, że kojarzysz tego - cytuję - "nieziemsko przystojnego" aktora) na telefonie mojej znajomej, zresztą nie tylko u niej. Miała ustawione jego zdjęcie na ekranie startowym (fuj!) Od razu podkreślam, że chodzę do liceum i tutaj wcale nie jest lepiej. Cóż, mam tylko nadzieję, że to "chwilowe" zauroczenie tego typu postaciami w końcu minie, a za kilkadziesiąt lat już mało kto będzie o nich pamiętał ;] Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że podoba ci się moje strasznie negatywne zdanie, a o tym, że w lo lepiej nie jest to na własnym doświadczeniu doskonale wiem ;D
      To smutny fakt, że żyjemy w erze pseudo-mrocznych, głębokich dreszczowców i nie mamy wyboru, trzeba to przetrzymać. Tak samo jak ludzie wytrwali popularyzacje monsterów w latach 30 i 40... problem polega na tym, że to była akurat bardzo dobra era dla horrorów. Doza cierpliwości, której natura mi poskąpiła.

      Usuń